Koleje Śląskie coraz bardziej się pogrążaja niestety ;/ Jak tak dalej będzie to ten twór pfu! Matusiewicza padnie szybciej niż PR'y na Śląsku. Wczoraj kolega z Kędzierzyna dodał na YT film ze złomiastym kiblem 1007 jako pociąg KŚ z Gliwic do Kędzierzyna. Niektóre kible mają znaczki Sigmy.
Ostatnio zmieniony przez Kamil 10-12-2012, 20:12, w całości zmieniany 1 raz
Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, no to wszyscy wiedzą co jest grane, parafrazując przysłowie.
W momencie kiedy zrezygnowano z PRów na Śląsku padło pytanie w jaki sposób pokryć te dodatkowe linie. I wtedy prezes KŚ rzucił hasłem że skoro PRy miały uruchomione 400 pociągów to KŚ w nowym rozkładzie uruchomi 600, jak za Bieruta tylko stachanowców brakło i mocy przerobowych.
Dochodzi do takich paranoi że na stacji do której miał przyjechać pociąg zestawiony z EZTa wjeżdża: ET22 - dwa wagony osobowe i na końcu drugi byczek.
Czyjś pomysł polegał na tym że w tej stacji zwrotnej było tylko 7min między przyjazdem a odjazdem i nie było mowy aby w tym czasie oblecieć skład. I to miało być lekiem.
Finał i tak był kiepski bo w ferworze pośpiechu maszynista miał problem z uruchomieniem drugiej lokomotywy i skończyło się tym że tą którą przyjechał sam urwał, obleciał skład i się połączył. Efekt - opóźnienie które przy takich przejściach w wiązce dobowej już się raczej nie zgubi, a później trzy pociągi jadą jeden za drugim.
Smutnym jest to że cierpią pasażerowie nie mający wpływu na gierki uprawiane przez włodarzy przewozów.
A tak na marginesie od lat mnie zastanawia ta cholerna, szumnie nazywana zmianą rozkładu zmiana polegająca na przesuwaniu odjazdów pociągów w jedną czy drugą stronę o 180 sekund. Komu przeszkadza że ludzie się przyzwyczajają do czasów odjazdu, połączeń czy przesiadek. I nie muszą się co roku uczyć od nowa.
Ostatnio zmieniony przez pietrek 10-12-2012, 22:27, w całości zmieniany 1 raz
Komu przeszkadza że ludzie się przyzwyczajają do czasów odjazdu, połączeń czy przesiadek. I nie muszą się co roku uczyć od nowa.
Nikomu. Ale Nie robienie tego przeszkadzałoby armii tzw. "konstruktorów rozkładów", których trzeba by zwolnić. A tak mają pracę - o "kumpli zwiącholi" dbać trzeba, nie?
Komu przeszkadza że ludzie się przyzwyczajają do czasów odjazdu, połączeń czy przesiadek. I nie muszą się co roku uczyć od nowa.
Nikomu. Ale Nie robienie tego przeszkadzałoby armii tzw. "konstruktorów rozkładów", których trzeba by zwolnić. A tak mają pracę - o "kumpli zwiącholi" dbać trzeba, nie?
A już się zaczynałem bać że to tak aby uszczęśliwić klienta. No i poprawia mi się samopoczucie jak czytam że dzięki tym zmianom w rozkładach nie zwiększa się ilość bezrobotnych.
i Pekape (i jak widać wszystkie Koleje TuWstawDowolneWojewództwo) to pojęcia sprzeczne
Uszczęśliwianie klienta to byłoby wprowadzenie stałego rozkładu jazdy, który byłby zmieniany tylko w razie "najwyższej potrzeby". I nikt mnie nie przekona, że przesuwanie pociągu o minutę w przód a za rok o minutę w tył ma jakikolwiek inny sens, poza potrzebą udowodnienia "władzy" że niezbędna jest grupa pracowników, którzy się tym zajmują
A klienci? E... Sam po sobie widzę, jak wkurzające są kolejne wersje "nowego rozkładu" kolejek SKM, gdzie nagle robia kolejkę 3 minuty szybciej, do stacji docelowej przyjeżdża dokładnie o tej samej godzinie, mając takie same krzyżowania, postoje i prędkości...
Jak w marketach, gdzie raz na miesiąc przestawia się wszystko, żeby klient się przypadkiem nie nauczył co gdzie jest
Rozkłady są tak ułożone aby jak najwięcej ludzi zniechęcić do kolei, przykładem tego pociągi lokalne na linii 289, reaktywowane po 3 latach i następnie po prawie 3 latach uwalone, rozkład tak znacznie utrudnił dojazd do pracy, szkół że teraz jedynie pozostają PKS'y i znienawidzone przeze mnie "busiarze", mieszkańcy z wiosek położonych przy linii zostali pozbawieni dojazdu do większych i mniejszych miast najpierw przez PKS'y i w końcu przez kolej.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach